* Oczami Sam *
Rano gdy wstałam, bardzo bolała mnie głowa. Nie dziwię się skoro spałam tylko cztery godziny . Tak.....jest 4:00. Poszłam do kuchni i wzięłam jakieś lekarstwo na ból głowy i wróciłam do łóżka. Nie mogłam, zasnąć....cały czas myślałam o Harrym i o mnie.......o nas . W końcu koło godziny 5:30 poszłam spać.
Obudziłam się koło 9:00. Odprawiłam poranną toaletę , uczesałam się , i ubrałam tak: KLIK.
Zeszłam na dół, ale nikogo tam nie było. Poszłam do kuchni, a na stole leżała kartka z napisem :
Sam my jedziemy na miasto na zakupy :** Śniadanko masz na stole :** Wrócimy nie długo - Ash i Nat :** xD.
No to świetnie jestem sama w domu i na dodatek mi się cholernie nudzi. Hmmmm co by tu porobić??? Wiem może zadzwonię do Hazzy . Tak też zrobiłam , jednak on nie odbierał. Próbowałam dodzwonić się do reszty chłopaków, oni też nie odbierali . Po kilku minutach postanowiłam, że jeszcze spróbuje zadzwonić do dziewczyn. Dzwonię do Natalie, ale one nie odbiera. Następnie zaczęłam dzwonić do Ash, ale ona też nie odbiera. Nie wiem chyba ze 100 razy dzwoniłam do każdego. Nikt nie odbierał. Zaczęłam się strasznie martwić. Cholernie się bałam o nich. Nie wiedziałam co robić . Była już 16:00. Ja siedziałam bezczynnie .... nom może nie do końca, bo cały czas dzwoniłam do nich.
Koło godziny 16:50 ktoś zapukał do drzwi. Myślałam, że to oni wrócili, więc tak szybko biegłam, że się wywaliłam. Otworzyłam drzwi i ujrzałam za nimi wysokiego mężczyznę w mundurze- policjanta. Przestraszyłam się , nie wiedziałam o co chodzi??? Po chwili policjant zapytał:
- Panna Samantha Benson ?
-Tak, o co chodzi?? Co się stało?
- Panna Natalie Shein, Ashley Robinson miały wypadek. Leżą w szpitalu . Panna Robinson jest w bardzo ciężkim stanie.
-CO????????? Pan chyba sobie żartuje??? O Mój Boże , ja tam muszę natychmiast jechać. - szybko nałożyłam buty i sweter i poszłam za mężczyzną.
Po 15 minutach byłam już w szpitalu. Zapytałam w recepcji w której sali leży Ash. Po kilku minutach znalazłam tą salę i weszłam. Na łóżku zobaczyłam Ash. Podeszłam do niej i usiadłam na krześle, które stało koło łóżka. Patrzyłam na nią ze łzami w oczach. Nagle przypomniało mi się : Co z Nat ??? . Już miałam wychodzić z sali , kiedy zderzyłam się w samych drzwiach właśnie nią. Boże jaka ja byłam szczęśliwa, że znowu ją widzę. Przytuliłam ją i zapytałam :
- Nat co się stało ? Jak? Gdzie? Kto ?
- Sam, bo my przechodziłyśmy przez drogę i...w pewnym momencie........- było bardzo widać , że ciężko jest jej o tym mówić, ale ja musiałam o wszystkim wiedzieć.- ....ktoś uderzył w nas samochodem. Najbardziej ucierpiała Ash, ale lekarz powiedział, że jej stan jest stabilny i nie długo powinna się przebudzić.
Odetchnęłam i znowu zaczęłam zadawać pytania Natalie :
- Ale wiesz kto to zrobił??
- Policjant mówił coś, że jakiś Jake Callen . Nie wiem dokładnie.
- Boże co za idiota nie umie nawet dobrze prowadzić samochodu. No co za baran. Mam nadzieję , że już go nie wypuszczą z więzienia.
Była godz. koło 18:30 , gdy nagle uświadomiłam sobie, że nie wiem co się dzieje z chłopakami. Znowu zaczęłam dzwonić do nich. Zaczęłam od Hazzy. Na szczęście odebrał telefon.
J-Ja
H-Harry
H- Hej piękna co się stało?
J- Dlaczego nie odbierałeś telefonu wcześniej jak do ciebie dzwoniłam???
H- Przepraszam skarbie miałem próbę. Wybacz.
J- Martwiłam się, bo nikt z was nie odbierał.
H- Przysięgam, że zawsze odbiorę, nawet gdy będę bardzo zajęty. Okey ??
J- Okey. Wiesz, że Ash i Nat miały wypadek??
H- Co żartujesz sobie czy co ??
J- Nie . Na prawdę miały wypadek. Ash jest w ciężkim stanie.
H- Muszę powiedzieć chłopakom. Dobra kotku, już tam jedziemy, wyślij mi adres SMS-em.
J- Okey.
* Oczami Harrego *
Muszę natychmiast powiedzieć chłopakom o wypadku. Boję się jak Nialler może to przyjąć. Poszedłem do nich i opowiedziałem o wszystkim. Nialler widać, że był roztrzęsiony . Szybko złapał kluczyki i wyszedł. Pobiegliśmy za nim. Wszyscy wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w stronę szpitala, w którym leżała Ash. Jednak nie wiedzieliśmy jak to się skończy....
